Czy smartfony są winne spadkowi wskaźnika urodzeń?

Młoda kobieta uśmiecha się, patrząc w telefon. Jest na zewnątrz, a w tle zdjęcia widać drzewa.

Źródło zdjęcia, Luis Alvarez/Getty Images

    • Autor, Yana Lyushnevska
    • Stanowisko, BBC Monitoring
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

Na całym świecie spada liczba urodzeń i choć zazwyczaj za ten trend obwinia się liczne zmiany gospodarcze i społeczne, badacze coraz częściej wskazują na jednego konkretnego winowajcę – naszą obsesję na punkcie technologii.

Eksperci zauważyli związek między wzrostem popularności smartfonów a spadkiem liczby urodzeń w ostatnich dziesięcioleciach.

Twierdzą oni, że przejście na komunikację cyfrową doprowadziło do ograniczenia kontaktów twarzą w twarz, co z kolei utrudnia młodym ludziom nawiązywanie relacji, a tym samym zakładanie rodzin.

Jednak podczas gdy wielu martwi się wpływem spadających wskaźników urodzeń na gospodarkę, niektóre media sugerują, że rosnąca produktywność – w tym dzięki sztucznej inteligencji – może zrekompensować negatywne konsekwencje.

Smartfony jako przeszkoda w relacjach

Grupa pięciu młodych ludzi siedzi przy stoliku w kawiarni. Rozmawiają i uśmiechają się.

Źródło zdjęcia, MoMo Productions/Getty Images

Podpis zdjęcia, Poza tym młodzi ludzie, którzy spędzają mniej czasu na kontaktach towarzyskich, mogą mieć problemy ze sobą, połączeniami i połączeniami zależnymi

Brytyjski dziennik Financial Times twierdzi, że ponieważ wskaźniki urodzeń „spadają wszędzie jednocześnie", korzystanie ze smartfonów może być jedną z przyczyn, dla których coraz mniej osób ma dzieci.

Problemem, jak przekonuje gazeta, nie jest tylko to, że pary decydują się pozostać bezdzietne, lecz to, że samych par jest po prostu mniej. W niektórych bogatych krajach dużą przeszkodą w zakładaniu rodzin jest brak przystępnych cenowo mieszkań, ale innym „winowajcą" jest masowe korzystanie z platform cyfrowych.

Badacze odkryli, że liczba urodzeń spadła najwcześniej i najszybciej na obszarach, które jako pierwsze uzyskały dostęp do szybkiej łączności mobilnej. A ponieważ młodzi ludzie spędzają mniej czasu na spotkaniach towarzyskich, może być im trudniej znaleźć partnera i budować znaczące relacje.

„Jeśli spędzasz dużo czasu na spotkaniach towarzyskich z rówieśnikami w realnym świecie, twoje standardy [dotyczące potencjalnego partnera] są zakorzenione w rzeczywistości. Jeśli spędzasz czas na Instagramie, twoje standardy są zakotwiczone w sztucznym wyobrażeniu tego, co jest normalne," cytuje się demografa Lymana Stone'a.

Financial Times podsumowuje, że spadające wskaźniki urodzeń należy postrzegać jako „część szerszego zjawiska samotności młodych dorosłych, izolacji i pogarszającego się samopoczucia", a zmiana cyfrowych nawyków może być największą nadzieją na odwrócenie tego trendu.

Zjawisko europejskie

Czwórka młodych ludzi idzie i rozmawia. W tle widać dwa duże budynki.

Źródło zdjęcia, xavierarnau/Getty Images

Podpis zdjęcia, Ekspert ds. demografii Mateusz Łakomy twierdzi, że zapewnienie większego wsparcia młodym ludziom w budowaniu długoterminowych relacji może pomóc w walce ze spadkiem liczby urodzeń

Trend spadku liczby urodzeń nasila się w całej Europie, o czym świadczą dane z 2025 r. opublikowane na początku tego roku.

Polska „się starzeje w szybkim tempie," informuje dziennik Rzeczpospolita, powołując się na dane Głównego Urzędu Statystycznego.

O ile w 2010 r. na 100 dzieci w wieku do 14 lat przypadało 89 osób w wieku 65+, o tyle do 2025 r. liczba osób starszych wzrosła do 148.

Eksperci ostrzegają, że populacja kraju może spaść z obecnych 37 milionów do 28,4 miliona do 2060 roku, jeśli tendencje się utrzymają.

Mateusz Łakomy, ekspert ds. demografii i autor książki „Demografia jest przyszłością", twierdzi, że rozwiązaniem mogłoby być większe wsparcie dla młodych ludzi w budowaniu głębokich, długotrwałych związków. Szczególnie chłopcy potrzebują też lepszej edukacji, „by zniwelować lukę edukacyjną mężczyzn, bo ta utrudnia im związki z lepiej wykształconymi kobietami," cytuje jego słowa gazeta.

We Francji całkowita liczba urodzeń była w 2025 roku niższa niż liczba zgonów, co miało miejsce po raz pierwszy od czasów II wojny światowej – podaje dziennik Le Monde, powołując się na niedawny raport Narodowego Instytutu Statystyki i Badań Ekonomicznych.

Głównym wyjaśnieniem jest starzenie się pokolenia wyżu demograficznego, czyli osób urodzonych między końcem wojny a połową lat 70.

Demografowie twierdzą, że Francja nie stoi w obliczu poważnego spadku liczby ludności, ponieważ nadal pomaga migracja, ale do 2040–2050 r. nastąpi „bardzo znaczący wzrost liczby osób starszych," zauważa gazeta.

W Niemczech jednak, gdzie liczba ludności spadła do 83,5 miliona po raz pierwszy od 2020 r., deficyt urodzeń nie został w zeszłym roku zrównoważony przez imigrację z zagranicy – podaje niemiecki dziennik Tagesspiegel.

Pozytywne sygnały?

Azjatycka bizneswoman rozmawia z wirtualnym asystentem na swoim smartfonie. Jest na zewnątrz, a za nią widać liczne wieżowce.

Źródło zdjęcia, d3sign/Getty Images

Podpis zdjęcia, Według niektórych zwiększona produktywność i sztuczna inteligencja mogą pomóc zniwelować negatywne skutki mniejszej liczby urodzeń

Niektóre media i eksperci sugerują jednak, że gwałtowny spadek liczby urodzeń może w niektórych przypadkach być zjawiskiem pozytywnym.

New York Times zauważa, że znaczna część spadku w USA wynika z sytuacji nastoletnich dziewcząt i kobiet w wieku około 20 lat „pochodzących ze środowisk dalekich od uprzywilejowanych". Jeszcze kilka dekad temu kobiety te najprawdopodobniej miałyby dzieci – często zanim były w stanie odpowiednio się nimi zaopiekować lub zapewnić im utrzymanie.

„Wokół spadającej liczby urodzeń narosło wiele czarnych scenariuszy, ale ten spadek jest także historią sukcesu", cytuje się demografkę Karen Benjamin Guzzo.

Pogląd ten stoi w sprzeczności z popularną narracją, zwłaszcza w bardziej konserwatywnych kręgach, że kobiety nie chcą mieć dzieci z egoistycznych powodów.

W innym artykule z początku tego roku Financial Times również ostrzega przed nadmiernym pesymizmem w związku ze spadkiem liczby ludności.

Cytuje brytyjskiego ekonomistę lorda Adaira Turnera, który twierdzi, że rosnąca produktywność, w tym dzięki większej roli sztucznej inteligencji, może być częścią rozwiązania.

Zauważa on, że mieszkańcy krajów o wysokich dochodach pracują obecnie o 60% mniej godzin niż w 1800 r., ale rzeczywista produkcja na osobę wzrosła 15-krotnie.

Obecna siła robocza jest także znacznie lepiej wykształcona, więcej kobiet jest aktywnych zawodowo, a korzyści płynące ze sztucznej inteligencji powinny również pomóc zrównoważyć negatywne skutki spadku liczby urodzeń.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Marlena Zagórska